menu
Jesteś tutaj: Home / Dla Mieszkańca / Aktualności

Wywiad z "Kabaretem pod Wyrwigroszem"

Wywiadu po występie w Jastarni udzielili członkowie kabaretu pod Wyrwigroszem: Beata i Łukasz Rybarscy, Maurycy Polaski i Andrzej Kozłowski. Rozmawiał: Oskar Struk.

Kabaret pod Wyrwigroszem: Nasza publiczność ma wyrafinowane poczucie humoru

Kabaret pod Wyrwigroszem był jedną z gwiazd tegorocznej edycji Kabaretowych Andrzejek. Po występie artyści zdradzili nam m. In. kulisy swojej pracy oraz opowiedzieli o sposobach dotarcia do publiczności.

Oskar Struk: podczas tegorocznych Kabaretowych Andrzejek gościliśmy przedstawicieli krakowskiego środowiska kabaretowego. Co sprawia, że stworzył się w tym mieście tak wyjątkowy, artystyczny klimat?

Członkowie Kabaretu pod Wyrwigroszem: Praktycznie cały czas jesteśmy w trasie, więc trudno na opisać artystyczny klimat Krakowa (śmiech). Mówiąc zupełnie poważnie, to Kraków ma wyjątkowy klimat ze względu na dużą liczbę ośrodków artystycznych: szkoła teatralna, szkoła plastyczna, sporo teatrów, tradycja Piwnicy pod Baranami. To wszystko powoduje, że artyści mają gdzie się podziać. Klimat krakowskiego rynku również nastraja kabaretowo.

- Jesteście Państwo absolwentami szkoły aktorskiej. Jak często w swoich skeczach powalacie sobie na elementy improwizacji?

-Mamy dość ustabilizowany repertuar. Elementy improwizacji pojawiają się w momencie, gdy ktoś zapomni tekstu. Paradoksalnie jest bardzo ciekawy moment, gdyż skecz idzie w inną stronę, a i tak w końcu udaje się nam znaleźć klamrę, która pozwala wrócić do głównego wątku. Nasze skecze trwają około 12 minut. Rekordowy przeciągną się do 40 minut, gdyż zawierał mnóstwo żartów sytuacyjnych.

- Polacy pokochali wykreowanych przez Państwa Kresowiaków, którzy doczekali się nawet słuchowiska radiowego. Na czym polega fenomen tej rodziny?

- przy pomocy tej stylizacji można powiedzieć wiele rzeczy, których nie wypada wyrazić wprost. Gwara białostocka jest tak wdzięczna, melodyjna, że można przez nią przemycić każdą głupotę, czy trudniejszą kwestię obyczajowe.

- Większość czasu spędzacie Państwo w trasie. Jakie są Państwa sposoby radzenia sobie z rutyną dnia codziennego?

- Każde z nas ma swoje sposoby. Dużo się kłócimy w pracy. Przychodząc do domu potrafimy to rozgraniczyć. Łukasz zajmuje się pracami stolarskimi, ja sprawami domowymi. Nie mamy czasu na to, żeby zbytnio się sobą zmęczyć.

- Czy zauważacie Państwo różnice w poczuciu humoru polaków, w zależności od miejsca zamieszkania?

- Polacy śmieją się tak samo, natomiast śmieją się z różnych rzeczy. Podział polityczny również ma na to wpływ, dlatego, gdy na początku spektaklu pytamy z kogo mamy żartować, to w zależności od rejonu Polski, padają różne nazwiska. Ciekawe jest również to, że nawet gdy śmiejemy się z rządu, występując przed jego zwolennikami, to gdy robimy to z wyczuciem, to oni też się śmieją. Nigdy nie było tak, żeby ktoś obraził się na nasze żarty. Mamy dużo szczęścia, że na nasze spektakle biletowane przychodzą ludzie inteligentni, mający dystans do rzeczywistości.

- Jak na Państwa samopoczucie wpłynął fakt, że odwiedziliście Jastarnię, mogąc przy okazji przespacerować się brzegiem morza?

- Jedliśmy rybę (śmiech). Odbiór Jastarni jest inny latam, gdyż wówczas tętni ona życiem. O tej porze roku jest dużo spokojniej. Północ Polski zamieszkują fantastyczni ludzie, lubimy tutejszy klimat i zawsze chętnie tutaj wracamy.

- Na zakończenie: jaki jest Państwa cel w kontekście dalszej działalności kabaretu?

- Każdy skecz lub piosenka stanowią nowe wyzwanie. Andrzejowi marzy się nagranie solowej płyty, a nam jako zespołowi marzy się to, aby Andrzej tej płyty nie nagrał. (śmiech).